W moim ogrodzie…

(Na przywitanie wiosny)

z rozlozonymi ramionami
stoi na wierzcholku wisni drzewa
jakby mial zaraz arie odspiewac

podarte na nim ubranie
noga zlamana w kolanie
drugiej juz nie ma

tanczy wokol niego zwawo
zetlala sloma z kurzawa

pod odwinieta darnia
przycupnelo do ziemi
stadko zmarznietych kamieni
jak kuropatwy znieruchomiale

obok pare krokow dalej
skrzynki zlozone niedbale
sznurem przewiazane

opadly z pni drzew
wapna cienkie bandaze
odslaniajac zagojonych
ran liszaje
miedzy galeziami
widac wiosny migotanie

Antoni Wolak

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.