Poeci znajduja wiersze gdzie popadnie
jak kloszardzi puste butelki… i
wypychaja nimi kieszenie – moga
to byc kieszenie pamieci bo wciaz
dobrze to brzmi… i
(nadal) jest poetycko
albo (gdy uzbiera sie ich wiecej)
zwyczajne sfatygowane torby
Pozniej w nadziei wyciagaja je… i
(nierzadko drzacymi rekami)
powoli rozkladaja przed publicznoscia
jak kloszardzi puste puszki po piwie
w skupie butelek.
Nikogo tez to nie dziwi…
ze tak stoja pokornie w kolejce
zeby zamienic je na odrobine szczescia… i
gdy tylko sie pojawi
zazwyczaj korzystaja z niego
ile sie da – (az do samego dna).
A potem
wracaja do swoich kryjowek… i
znowu maja caly swiat w pogardzie.
Antoni Wolak